I jest dobrze i śmiesznie, bo „głowa państwa” epatuje związkowców swoimi dowcipo-anegdotami. Wszyscy zadowoleni. I można, na wesoło, zapomnieć o wyborczych plakatach, na których nagryzmolono nadzieję w leczeniu chorób rzadkich. Można, bo można liczyć na społeczną zrzutkę na chore dziecko. W tym czasie paliwowy gigant epatuje rekordowymi zyskami. Można też inwigilować. Ale, ale: żeby wykorzystywać do tego nikczemnego procederu Pegaza (Pegazusa) – mitologicznego skrzydlatego konia, będącego symbolem natchnienia poetyckiego i plastycznego.
Czy prymitywne podglądactwo może przynosić natchnienie – czy jest już efektem natchnienia. Oto i owe nowe elity, Szansa jest, bo skrzydła i koń są mocno zakotwiczone w naszym narodowym myśleniu. A jeżeli za ten proces zabierają się wysublimowane tuzy z oświatowej wierchuszki, to sukces „murowany”. Jak z tym budowlanym sukcesem Kazimierza III Wielkiego. Strzechy już jedynie w skansenach a słoma jeszcze rumiano wyziera. Wyziera i deprecjonuje tych „nieswoich”: mądrzejszych, niezależnych, kompetentnych. Doświadczali tego najwybitniejsi przedstawiciele zawodów medycznych w doradczej Radzie przy premierze. Doświadczyli niezależni przedstawiciele zawodów prawniczych. Klęski przekuwamy w moralne zwycięstwa. Nie dla pozostałej Europy, która nie ma zamiaru zatrzymywać się przy naszym najnowszym „ładzie”. „Ład” to „porządek”. Jest porządniej? Z „ładu” wywodzimy „ładność”. Jest ładniej? Specyficzne to muszą być gusta. Za 2 mld złotych można klepać taką propagandę w narodowych mediach. I tu wróciliśmy do wcześniejszej refleksji naszej noblistki – „pamięć kreowana przez propagandę”. Wspomnianemu budowniczemu miast i zamków, Kazimierzowi III Wielkiemu, towarzyszył w naszych starych lasach – nie mniej prastary- żubr i tur. Żubr miał więcej szczęścia w naszych dziejach, bo nadal przemierza lasy (chyba, że wpadnie w podlaskie graniczne zasieki) i firmuje dzisiaj narodową wódkę. Wymarły tur pojawia się w ludowych obrzędach i pozostanie jedynie kojarzony z milionowymi karami (Turów) oraz „wojenką” z Czechami. Wybieramy „Żubra” – po naszemu.









