Jacek Fior – prosto z sesji RM Namysłowa

Na początku powtarzam, co najważniejsze – to jest tylko i wyłącznie subiektywna relacja, bez wartości sprawozdawczej, którą spełniają zapisy relacji video na esesji oraz protokół z sesji w Biuletynie Informacji Publicznej. Dla amatorów mocnych wrażeń, relacja alternatywna jak zawsze w Kurierze, nieformalnej gazetce urzędowej oraz, czasami, na stronie Burmistrza.
Część I
Jak pamiętacie w starym roku nie udało się przegłosować budżetu w związku z brakiem informacji na temat rzeczywistych potrzeb szpitala i gierek w duecie Stawiarski-Gęsiarz. Spotkaliśmy się niemalże po miesiącu i w sumie wiemy tyle, co w grudniu, czyli niewiele. Ale o tym za chwilę.
Sesja rozpoczęła się z poślizgiem, ale nikomu to chyba nie przeszkadzało, a sam Pan Stawiarski dzięki temu mniej stracił z obrad, bo sam się spóźnił. Na początek zaskoczył przewodniczący Ochędzan włączając pod obrady uchwałę, która usuwała radną Marzenę Stawiarską ze składu Komisji Rolnictwa. Ale o tym również za chwilę.
Zaczynamy tradycyjnie od spraw różnych. Tych dzisiaj mniej niż zwykle, radny Biliński widać nie w formie. Na pierwszy plan wybija się ponownie sprawa wydawnictwa Pana Stawiarskiego, zwanego Kurier Namysłowski, w którym rzeczony Stawiarski publikuje wszelkiej maści paszkwile o radnych i bez wytchnienia dba o wypełnienie każdej strony swoim zdjęciem. Jak już nie raz usłyszałem i przeczytałem w namysłowska.pl trwa nieformalna rywalizacja pomiędzy burmistrzem i starostą, kto zmieści więcej swoich zdjęć w gazecie. Różnica jest taka, że starosta Gęsiarz zachowuje pozory przyzwoitości wstawiając swoje zdjęcia w gazecie urzędowej, co zrozumiałe. Pan Stawiarski opłaca gazetę z Naszych podatków i udaje, że to prawdziwa gazeta, a Pan Zaczyk, to prawdziwy redaktor. Zapytaliśmy zatem, po raz kolejny, które to treści kosztują nas prawie 100 tysięcy złotych rocznie, ale naczelnik wydziału promocji, naturalnie, odpowiedzi udzielić nie mógł bez zgody burmistrza… Słusznie zapytał radny Biliński, czy może wstydzi się przyznać do publikowanych treści ze względu na ich skandaliczną jakość i kłamliwość i tutaj na ratunek ruszył sztab wiceburmistrzów, że to skandaliczne, że tak nie wolno, że to godzi w szacunek urzędu i urzędników. Setnie mnie rozbawiła Pani wiceburmistrz, muszę przyznać, i tym bardziej się cieszę, że minęło embargo na wypowiadanie się Pani wiceburmistrz podczas sesji. To może być przedsmak wielu ciekawych wypowiedzi. No więc oszukiwanie mieszkańców, oszukiwanie i szkalowanie radnych, jawne łamanie prawa prasowego, ośmieszanie naczelników i pracowników urzędu, to wszystko nie godzi w powagę urzędu i urzędników, ale godzi w nią pytanie radnych, na co wydajemy 100 tysięcy złotych. No cóż, będziemy nadal pytać.
Czas na uchwały, a na początek rzeczona uchwała o Radnej Marzenie Stawiarskiej, która parę miesięcy temu, o czym było i jest dość głośno, wpadła podpisać listę obecności i od razu wyszła jadąc właśnie na urlop. Wiadomo, kasa musi się zgadzać. Przewodniczący to zauważył i od razu interweniował kwestionując zasadność wypłacenia radnej diety za udział w pracach tych komisji. I tutaj oczywiście następuje klasyczny ciąg PISowski – do winy nigdy się nie przyznamy, a kto będzie próbował nam to narzucić tego spotka sroga kara. Tak więc przewodniczący Ochędzan spotkał się z szykanami, straszeniem i z założenia miał odpuścić. Nie odpuścił i w finale dzisiaj głosowaliśmy uchwałę o usunięciu radnej z komisji.
Teraz część najzabawniejsza. Najpierw do rozbawiania ruszył mój ulubiony mecenas obsługi prawnej dbającej o interes burmistrza. No więc szybka ocena prawna – takiej uchwały podjąć nie można. Bo nie, bo ja tak mówię. Hmmm, dwa lata temu taką samą uchwałę podjęli radni niezależni od Pana Stawiarskiego wyrzucając z komisji rewizyjnej radnych niepokornych i wtedy było można, ale teraz nie można. Pan mecenas zmienił zdanie, może się douczył, doczytał i teraz nie można. Radni nie posłuchali i uchwałę przegłosowali. Do akcji wkroczył wtedy obecny już pan Stawiarski, który postanowił nadal rozbawiać radnych – no więc fakt, że Pani Stawiarska zrobiła coś skrajnie niemądrego i niegodnego radnej, do tego nie miała refleksji, żeby przeprosić i o tych 200zł zapomnieć i poniosła za to karę, to… atak radnych na burmistrza i jego rodzinę… Tak, ja chyba już to słyszałem. Oby tym razem żadne dzieci do sądu nie zostały pozwane jak ostatnio. Albo może jakaś kontrola moich podatków, bo burmistrz widzę mocno grzebie w życiu prywatnym radnych i korci go bardzo, żeby coś ujawnić, czymś obsmarować… Burmistrz. Urzędnik. Na sesji. Łomatko!
Ruszamy z dalszymi uchwałami, szybko i sprawnie, ale przed głosowaniem nad budżetem przewodniczący ogłasza przerwę do następnego czwartku. To chyba najlepsze rozwiązanie. Od miesiąca starosta Gęsiarz nie przekazał nam żadnych dodatkowych informacji. Czekamy zatem na raport, który jak wiemy już powstał i ma określić kierunki rozwoju szpitala. Radni są gotowi wesprzeć szpital kwotą wymaganą przez zarząd w nadziei, że uratuje to szpital w Namysłowie.
A i tak najjaśniejszym punktem sesji był powrót Burmistrza Juliana Kruszyńskiego. Tęskniliśmy. Odebrał masę serdeczności i życzeń zdrowia, nie od wszystkich rzecz jasna, nie każdego obejmuje klauzula dobrego wychowania. Spojrzałem na Juliana Kruszyńskiego, Burmistrza, i nazwijcie mnie staroświeckim, zatęskniłem za Burmistrzem, który ma kulturę osobistą, kulturę języka i wypowiedzi, szacunek do innych, bez względu na opcję polityczną, życzliwość i ciepło. No staroświecki jestem. Co zrobić
Ciąg dalszy nastąpi…
Bohater pozytywny: Julian Kruszyński, Burmistrz Namysłowa
Cichy bohater: Ponownie Dyrektor NOK, który paczkę na sesję przyniósł
Bohater negatywny: wiceburmistrzowie Mucha i Moniuszko-Czuczwara za obronę zachowania niegodnego urzędników
#bezPODZIAŁÓW dla Namysłowa
Przedruk z FB Jacka Fiora