Dzisiaj o świętych miejscach dla Balijczyków.
Świątynia Tanah Lot (XIII w.) jest miejscem niezwykłym, a zawdzięcza to niespotykanemu położeniu. Jej nazwa oznacza „ziemię w morzu”, położona jest bowiem na skale, która w czasie przypływu zamienia się w wyspę. Tylko podczas odpływu turyści mogą dojść do jej schodów, bowiem do wnętrza wstęp mają tylko wierzący i oczywiście kapłani.
Podczas odpływu odsłaniane są dwie groty. Do jednej z nich zazwyczaj ustawia się spora kolejka turystów oczekujących na błogosławieństwo. W jednej z grot kapłani udzielają przybyłym bramińskiego pobłogosławienia, wymawiając magiczne słowa i naklejając na czoło nasiona ryżu. Czekamy i my. Oczekując można się napić wody ze świętego źródełka, co oczywiście czynimy. Niewiarygodnym jest, że woda nie jest słona, pomimo że źródełko wybija z oceanu. Nasza pilotka ponagla, bowiem za moment zaczyna się przypływ i wyjście na „ląd” może zakończyć się nieplanowaną kąpielą. Ryzykujemy. Poddajemy się rytuałowi, a następnie umykamy przed przypływem i tak zmoczeni do pasa. Kramarze natychmiast proponują zakupy egzotycznych szali, którymi można zastąpić przemoczone ubrania. Chusty są piękne, warto więc zainwestować.
Powoli świątynie „opada” i staje się urokliwą wyspą. Widok urzeka.
Najstarsza, najważniejsza i najbardziej „święta” świątynia na Bali – Pura Besakih jest obowiązkowym punktem turystycznym. Parking położony jest około dwóch kilometrów poniżej świątyni, do której można dostać się piechotą bądź jazdą wynajętym skuterem. Jazda z przystojnym Balijczykiem jest atrakcją samą w sobie, dlaczego zatem nie skorzystać? W świątyni obowiązują szale przewiązane w pasie, nazywane tu szaron. Następny zakup, ale warto, ponieważ chusty są przepiękne i mogą służyć w przyszłości za atrakcyjne prezenty.
Pura Besakih jest świątynią hinduistyczną. Położona na zboczu góry Agung we wschodniej części wyspy, w oparach lekkiej mgły wygląda mistycznie. Powstała jako górska świątynia tarasowa w VIII wieku. Dla mnie widok Niebiańskiej Bramy przywołuje postać anioła z potężnymi skrzydłami. Przed świątynią obserwujemy modły kapłanów ubranych w białe szaty z przewiązanymi przepaskami na głowie także w kolorze bieli. Zwiedzamy rozległą świątynię, podzieloną na cztery części świata, wierząc naszej pilotce, że za chwilę zza mgły odsłoni się widok potężnego wulkanu Gunuung Agung. Zapewnia nas, że świątynia na tle niebotycznego wulkanu ukazuje obraz jak z krainy fantazji.







