„ Nie byłam wszędzie, ale wszędzie na pewno jest na mojej liście” – Susan Sontag. Na mojej także.
Podróże zaskakują, fascynują, uczą. Można by wymieniać dziesiątki przymiotów promujących wojaże i można je na dziesiątki sposobów opisywać. Udało mi się dotknąć pięciu kontynentów i podziwiać niemal osiemdziesiąt krajów. Dużo? Wszystko jest relatywne. Dla wytrawnych podróżników pewnie nie jest to ilość imponująca, ale ja, w swojej pokorze uważam, że to bardzo wiele. Chcę z Czytelnikami przemierzać kulę ziemską i pokazywać – w moim subiektywnym odczuciu – niezwykłe osobliwości charakteryzujące opisywany kraj. Zejdę więc z utartych szlaków, a moim kompasem będzie ciekawość.
W poprzednich numerach naszej gazety pokazałam niezwykłość gruzińskiego alfabetu oraz Peru z jego osobliwymi wyspami z tatory na jeziorze Titicaca. Do Peru powrócimy by podziwiać geniusz Inków – Machu Picchu i inne cuda tej niezwykłej krainy.
Kiedy za oknem zimno, przenieśmy się tam, gdzie słońce muska swoimi promieniami, a natura przypomina eden. Bali – rajska indonezyjska wyspa, położona na Oceanie Indyjskim – to na niej spędzimy świąteczny czas.
Bali – maleńka wyspa ponad trzydziestu tysięcy świątyń, kaplic i kapliczek, w tym niezwykłej Świątyni Tanah Lot czy najbardziej świętej ze świętych – Pura Besakih. Wyspa tajemniczych i groźnych wulkanów, olśniewających krajobrazów, unikalnego królewskiego miasta Ubut, rajskich plaży, egzotycznych upraw ryżu, osobliwych masaży, unikalnego rezerwatu małpek i przesympatycznych mieszkańców, z przedziwnie nadawanymi im imionami.
Hotel, położony niemal na plaży oceanu, dysponujący bajecznymi basenami, otoczony bogatą, kolorową, egzotyczną roślinnością był dopełnieniem idylli.








