Strona główna News Czesława Kosturek o o kolejnym wielkim Namysłowianinie

Czesława Kosturek o o kolejnym wielkim Namysłowianinie

„Jaki obraz Profesora przechowuję w swoim umyśle i sercu? Przede wszystkim, tak jak po latach rozumiem, był On Wychowawcą – i nie chodzi tu o formalną szkolną funkcję, lecz o troskliwość wobec powierzonych sobie młodych ludzi, wychowanków. Był prawdziwym wychowawcą, to znaczy czymś więcej niż nauczycielem zapatrzonym w realizację programu nauczania. W niełatwych dla edukacji czasach, wiadomymi sobie sposobami, potrafił chronić wychowanków przed narzucaniem im obcych idei, często sprzecznych z wyznawanymi przez nich wartościami, kulturą i tradycjami. Wydaje mi się, że szczególnie profesor Eugeniusz Bąk jednakowo i taktownie traktował wychowanków pochodzących z różnych środowisk społecznych rozległego powiatu namysłowskiego.
Również, co jest może ważniejsze, wszystkich naszych rodziców darzył wielkim szacunkiem. Rozumiał zróżnicowane warunki bytowe wpływające obiektywnie i subiektywnie na naszą naukę. Odczuwaliśmy często, że chroni nas przed wymaganiami ponad nasze siły i lekceważeniem tych okoliczności przez innych nauczycieli. Wobec wychowanków zawsze był życzliwy, zrównoważony i wykazywał poczucie humoru. W kontaktach z uczniami stwarzał atmosferę sprzyjającą otwartości i szczerości. Nie pamiętam by kogoś obraził, poniżył. Dodam jeszcze, co teraz widzę jako szczególną zaletę naszego Wychowawcy, że cechowały Go optymizm i wiara w nasze możliwości rozwojowe i kształceniowe. Nie deprecjonował naszych szans życiowych i myślę, że dzięki temu wielu z nas podjęło ambitniejsze zadania, a z czasem potwierdziło słuszność wydanej nam „na kredyt” oceny i nie zawiodło zaufania Wychowawcy”…

To piękne i prawdziwe wspomnienie. Cóż mogę dodać? Lubiany i poważany przez uczniów. Zawsze pogodny, z piękną, wyprostowaną sylwetką, sprężystym krokiem maszerował ulicami miasteczka emanując życzliwością i sympatią. Nie czekał na „dzień dobry”, uprzedzał tym przywitaniem każdego, kogo spotykał. Przedwczesna śmierć profesora pogrążyła w żałobie rodzinę i Szkołę…