Oficjalnym odkrywcą Machu Picchu jest Hiram Bingam, który w latach 1911-1912 dowodził ekspedycją Uniwersytetu Yale i to on rozsławił to absolutnie niezwykłe miejsce na Ziemi.
Podróż do Peru opóźniono o dwa miesiące ze względu na potężne lawiny błotne, które spustoszyły m.in. dojazd do zaginionego miasta. Skutki lawin były po tym czasie aż nadto widoczne co sprawiło, że podróż z Cusco do Machu Picchu wydłużyła się ze zwyczajowo trzech do ponad ośmiu godzin.
Ze względu na zniszczenie torowiska najpierw wspinamy się ponad trzy godziny autokarem wąską, niebezpieczną górską drogą. Podróż wzbudza wśród turystów skrajne emocje, w których dominuje strach. Peruwiańskie górskie drogi należą do najniebezpieczniejszych na świecie, a taką podążamy. W dole widoczna jest potężna rzeka Urubamba, niosąca z ogromnym łoskotem wielkie głazy skalne. Widzimy zniszczone ulewnymi deszczami i lawinami błotnymi wioski indiańskie, sterczące na zboczach trasy szyny kolejki wraz z wrakami wagonów. Widoki te nie napawają optymizmem. Docieramy wreszcie do stacji Camino Inka-Trail na 82 kilometrze trasy, od której będziemy piąć się w górę kolejką wysokogórską. Wagony, z symbolicznym zabezpieczeniem wspinają się leniwie stromym zboczem, ale cudowne widoki na potężne Andy rekompensują nam strach. Chwilę wytchnienia przynosi dżungla, w jaką wjeżdżamy, której przebogata roślinność daje ukojenie i pozwala zapomnieć o strachu. Nie jest to jednak koniec naszej podróży. Przesiadamy się bowiem do małych busów, by przez następną godzinę wspinać się wąziutkim, bardzo stromym traktem, który trudno nazwać drogą. Pomaga koka i przymykane oczy ze strachu. Ale co tam w obliczu tego co za chwilę zobaczymy!
Machu Picchu! Cud! Przecieram oczy ze zdumienia i podziwu. Spacerujemy wśród imponujących budowli wciąż nie mogąc nadziwić się umiejętnościom inkaskich budowniczych. Jak udało się wznieść tak gigantyczne obiekty w niedostępnych górach? Jakimi narzędziami się posługiwali? W jaki sposób transportowali potężne kamienie? Mamy szczęście, że dopisuje nam pogoda i jest doskonała widoczność. Zwiedzamy świątynie, budowle, tarasy, spichrze, domy mieszkalne. I wreszcie intihuatanę, inkaską świętość, rytualny kamień związany z zegarem astronomicznym lub kalendarzem Inków. Jego nazwa pochodzi z języka keczua i oznacza tarczę wiążącą słońce. Najważniejsze miejsce na Machu Picchu. Stąpamy po arcydziele sprzed ponad pięciu wieków. Podziwiamy niezwykłe kształty otaczających nas gór. Na jednej z nich Inkowie zbudowali ogromne magazyny do przechowywania zapasów. Droga na zbocze tej góry zabiera nam około pół godziny. Widok stamtąd na Machu Picchu jest po prostu niezwykły.
Niespodziewanie opada mgła i Machu Picchu pogrąża się w tajemniczym zmroku. Widok jest mistyczny. Zjeżdżamy do Cusco w milczeniu. Podziw zastępuje strach, choć przed nami ten sam koszmar podróży.
Peru jest przebogate w historię, zabytki i spektakularne krajobrazy, ale to Machu Picchu pozostawia niezatarte wspomnienia i nieustannie wzbudza mój podziw.







